Spędzając kilkadziesiąt godzin w tygodniu z kursantami staję się odkrywcą. Prawie codziennie staję się świadkiem zaistnienia nowego błędu, jaki można popełnić w samochodzie. Czasami są to błędy tak pełne pomysłowości i finezji, że nawet w najbardziej zwariowanych snach czegoś takiego nie przeżyłem.
I chociaż nie zawsze wiążą się one z powstaniem realnego zagrożenia na drodze, trzeba uznać, że są to błędy niebezpieczne, bo nieznane i niemożliwe do przewidzenia.
Z tą kategorią błędów każdy instruktor musi radzić sobie sam. Musi umieć ocenić kursanta i wywnioskować na co może mu pozwolić, czego się po nim spodziewać i gdzie oraz w którym momencie może pojawić się niebezpieczeństwo.
Podczas jazd pojawia się również inny rodzaj błędów. Popełniane przez wielu kursantów metodycznie, powtarzane wiele razy, do których można się przyzwyczaić i które da się przewidzieć. Poniżej zebrałem kilka, które pojawiają się najczęściej.
Z moich obserwacji wynika, że jest to błąd, który dotyczy największej ilości kursantów. Przybiera wiele form: noga trzymana nad/na sprzęgle podczas jazdy prostymi odcinkami drogi, wciskanie sprzęgła na zakrętach i skrzyżowaniach, hamowanie w każdej sytuacji z użyciem sprzęgła, zjeżdżanie ze wzniesienia na wciśniętym sprzęgle.
A przecież sprzęgła powinno się używać jak najrzadziej przez krótką chwilę, tylko w sytuacjach gdy jego wciśnięcie jest absolutnie konieczne. (Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o prawidłowym używaniu sprzęgła i wielu aspektach jazdy polecam ten artykuł
Wielu kursantów boi się odgłosu pracującego silnika. Gdy jego dźwięk staje się trochę głośniejszy zaczynają obawiać się, że coś się dzieje z samochodem. Najczęstszą reakcją jest wtedy puszczenie pedału gazu w trakcie ruszania, co, niestety, kończy się szarpnięciem i zgaśnięciem silnika lub tzw. “kangurkiem”. Na egzaminie zdecydowanie lepiej będzie, jeśli silnik zawarczy podczas ruszania, niż gdy samochód zgaśnie.
Tego błędu chyba nie trzeba komentować. Wiadomo – późne włączenie kierunkowskazu, to późne poinformowanie innych o manewrze, jaki mamy zamiar wykonać. Kierowcy jadący z tyłu będą zmuszeni do ostrego hamowania lub omijania naszego samochodu w ostatniej chwili.
Czasem zdarza się również (szczególnie przy manewrze zmiany pasa ruchu), że kursant włącza kierunkowskaz odpowiednio wcześnie, ale również wyłącza go za wcześnie. Prawidłowo manewr należy sygnalizować do momentu, gdy samochód w całości znajdzie się na sąsiednim pasie ruchu.
Bardzo często skręcając na skrzyżowaniu lub pokonując ostry zakręt kursanci zapominają o zmianie biegu. I tak, po zwolnieniu z 50 km/h do 25 km/h próbują jechać dalej na trójce czy czwórce. Najczęściej kończy się to powolnym przyspieszaniem przy bardzo niskich obrotach silnika.
Aby ustrzec się tego błędu warto zapamiętać sobie, żeby bieg redukować jeszcze przed skręceniem. Dzięki temu po wyjeździe z zakrętu można szybko przyspieszyć do właściwej prędkości i nie utrudniać nikomu ruchu.
Bardzo wielu kursantów ma ograniczone pole obserwacji. Patrzą tylko na to, co jest kilka metrów przed nimi. Zapominają, o zerkaniu w lusterka i, co gorsze, nie widzą tego co dzieje się kilkadziesiąt metrów przed autem. Przeszkoda na pasie ruchu, która jest kilkadziesiąt metrów przed samochodem jest często ignorowana. Później, gdy do takiego miejsca jest już blisko okazuje się, że jest za późno na zmianę pasa lub szybkie ominięcie i trzeba zatrzymać samochód. Po zatrzymaniu pojawia się oczywiście problem włączenia się do ruchu.
Aby tego uniknąć obserwuj co się dzieje na drodze i przewiduj z wyprzedzeniem co musisz zrobić, aby uniknąć zagrożenia.
Aby wyeliminować ten rodzaj błędów nie można przymykać na nie oka, co zdarza się wielu instruktorom. Gdy kursant popełni taki błąd kilka razy i nie zostanie upomniany zacznie sądzić, że tak się jeździ i błąd może przerodzić się w nawyk, który potem ciężko wykorzenić.

1 kwi 2010 o 22:45
No właśnie …a jak dokładnie powinien wyglądać prawidłowo wykonany manewr skrętu w lewo ?…bo każdy instruktor każe wykonywać go inaczej…
20 lip 2010 o 19:44
robie dokładnie te błedy co piszecie